Odmień dom ze mną! Początkowo blog dokumentował remont starego, poniemieckiego domu jednorodzinnego z lat trzydziestych XX wieku. Podczas remontu a potem urządzania swojego domu odkryłam, że uwielbiam się tym zajmować. Postanowiłam nadal dokumentować moje stylizacje których dokonuję u siebie i czasem u innych.
RSS
niedziela, 05 stycznia 2014

Zaczęła powstawać obudowa kominka. Ma być z gipsokartonu z niewielkim elementem z czarnego satynowego kamienia.

kominek

Jak zaczęła powstawać konstrukcja trochę się przeraziłam wielkością tego elementu.

kominek

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Pisałam o przygodach z dachem i elewacją. Otóż udało nam się znaleźć człowieka, który zajął się wszelkimi niedoróbkami pozostawionymi przez "pana dacha" a w szczególności zaczął wykańczać elewację werandy i ganku, która ma być zrobiona w blasze tytanowo cynkowej. W taki sam sposób w jaki są wykończone lukarny.

Powstała więc konstrukcja balkonu nad werandą.

elewacja

Dzisiaj była już prawie ukończona okładzina z blachy.

weranda

Efekt jest świetny ale koszt tego typu wykończenia jest koszmarny. Jak to zwykle bywa, nasze śmiałe koncepcje trochę uciekły nam z pod kontroli i będziemy zmuszeni dokonać ostrych cięć w innych częściach domu i ogrodu. Ups!

 

Wbrew pozorom na budowie działo się dużo a brak mojej aktywności był spowodowany serią niefortunnych zdarzeń jakie ostatnimi czasy dotykają naszą rodzinę ale do rzeczy...

Panowie, których już pożegnałam dwa wpisy temu musieli wrócić. Po raz czwarty (chyba) poprawiali wylewkę w piwnicy. Ta, którą zachwycałam się na początku spękała i była kilkakrotnie "łatana" aż w końcu wkurzyliśmy się i kazaliśmy tam zrobić wylewkę samopoziomującą. Nawet to udało się panom jakoś spieprzyć i powstały dziwaczne plamy, które tak na marginesie bardzo mi się podobają ;)

podłoga

Po tym dokonaniu nasi "dzielni" budowlańcy jeszcze poprawili nierówne stropy na parterze, zresztą to wyrównywanie nie bardzo im szło więc zleciliśmy to kafelkarzowi i nareszcie sobie poszli. Pa, pa i krzyżyk na drogę! Dłużej chyba bym nie wytrzymała.

W końcu wyprodukowały się nasze schody zewnętrzne. Są betonowe i wzbudzają trochę kontrowersji wśród sąsiadów. Wyglądają nieźle.

schody

schody

Co jakiś czas pojawiają się również panowie od ogrodu, coś tam wyrównają, coś zasadzą, zrobią trochę obrzeża i znikają. Właściwie to nie bardzo da się sfotografować efekty ich pracy, bo na zdjęciach te mikro roślinki właściwie wyglądają jakby ich nie było.

Robi się też elewacja ale o tym w kolejnym wpisie.

sobota, 30 listopada 2013

Wczoraj pożegnaliśmy się z Panem Dachem, który zwodził nas miesiącami. Oczywiście dawno zorientowaliśmy się w jego kłopotach finansowych ale biorąc pod uwagę jego rzetelność przy naszej poprzedniej budowie i naszą skłonność do dawania ludziom szansy, długo żyliśmy nadzieją, że jednak facet dokończy elewację naszego domu. Nic z tego, pojawiał się raz na dwa tygodnie i montował jakiś gówiniany elemencik, po czym znów znikał. Oczywiście zainkasował zaliczkę na blachę więc żeby odzyskać choć część kasy czekaliśmy na jego kolejne wizyty. W końcu stwierdziliśmy, że więcej strat poniesiemy, jeśli elewacja nie będzie zamknięta przed zimą. Oczywiście teraz powstaje pytanie czy kiedykolwiek odzyskamy naszą zaliczkę? Pewnie szanse są marne.

Z radością pożegnałam również inną ekipę ale ta zrobiła wszystko co miała do zrobienia i dodatkowo parę fuszerek i poszła sobie. Ufff... odetchnęliśmy z ulgą, bo to naprawdę męczarnia z tymi wszystkimi panami fachowcami, którzy zawsze doskonale znają się na cudzej pracy i zawsze z radością informują inwestora jak bardzo ma spieprzone mieszkanie po czym pieprzą je jeszcze bardziej. Nie powiem, że wszyscy są źli, bo trafiają się naprawdę świetne ekipy ale jednak króluje badziewnia i naciągactwo.

Świetną rozmowę przeprowadziłam również z panią w firmie w której zamawialiśmy okna, drzwi i parapety. Firma była dla nas bardzo miła i usłużna, zrobili wprawdzie wtopę w pomiarach drzwi ale ogólnie jakość ich wyrobów, cena i logistyka były okej, do czasu.... otóż byliśmy doskonałymi klientami, jak zamawialiśmy drogie elementy, na których firma pewnie dużo zarabia ale przestaliśmy się liczyć, jak pozostały nam do zamówienia parapety i siatki do okien. Zniecierpliwiona czekaniem na parapety ponad miesiąc, zadzwoniłam, żeby spytać co jest grane a panienka po drugiej stronie pojechała następującym tekstem: "Myśli pani, że z głupimi czterema parapetami, ktoś specjalnie będzie do pani jechał?" Łoł! powalający brak profesjonalizmu! Na marginesie: panienka jest córką właściciela firmy więc domyślam się, że pracując u taty może sobie od czasu do czasu pozwolić na niebywale głupi tekst bez konsekwencji.

wtorek, 26 listopada 2013

W setnym wpisie pozwolę sobie zaprezentować sufit na werandzie. Na razie nikt nie wierzy, że mówię poważnie, że to tak zostanie.

sufit

sufit

Zupełnie proste, białe, bez świrowania.

gniazdka

prztyczek

Nie wiem skąd się bierze moja namiętność do piwnic ???

piwnica

piwnica

piwnica

piwnica

piwnica

Coś tam się zadziało. Zawsze na początku strasznie idiotycznie wygląda taki świeży ogród ;)

ogród

ogród